Zdarzyło się Wam kiedyś zepsuć najprostsze ciasto na świecie? Wiecie, tak niespodziewanie, kiedy już dokładnie wszystko macie zaplanowane? Jutro urodziny dziecka, męża, partnera, mamy, taty czy siostry, jest wieczór. Pieczecie biszkopta na tort, zużywacie wszystkie jajka, sklepy pozamykane, po czym się okazuje że biszkopt to klapa? Mnie się oczywiście zdarzało, ale do czasu, aż mama nie podsunęła mi przepisu na idealny biszkopt, który nigdy nie ma prawa nie wyjść! Magią w tym wszystkim jest rzucanie nim po upieczeniu, ale zacznijmy od początku..
Przepis ten wykorzystuję gdy robię tort, lub gdy mąż ma ochotę na biszkopta z serkiem mascarpone i truskawkami. W tym drugim przypadku robię po prostu z połowy produktów, bo wtedy jest za duży.
a oto i składniki :
- 6 jaj
- 1 i ½ szklanki mąki [u mnie zawsze tortowa Baśka]
- szklanka cukru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
I teraz pieczenie. Ja piekę w silikonowej tortownicy 180°C bez termoobiegu 30-35 minut. Jeśli pieczecie w normalnych blaszkach czas może się wydłużyć o kilka minut.
i teraz uwaga: Jeśli biszkopt jest upieczony, wyciągamy go z piekarnika i rzucamy o blat, podłogę tak z 3 razy! Wtedy ciasto nam nie siądzie. To jest ta magia o której wspominałam wcześniej.
Nie wiem jak to się stało, że nie mam zdjęcia samego biszkopta, przy najbliższej okazji nie omieszkam zrobić, ale na razie dodam biszkopta z kremem i truskawkami
Bon Appetit!

Ja też znam przepis na biszkopt,który zawsze wychodzi-kupić gotowy :) A tak na serio,to spróbuję Twojego przepisu bo do tej poru robiłam tort z ciasta na babkę paskową ;)
OdpowiedzUsuńCo do pieczenia to mam dwie lewe ręce i nie piekę nic w domu. Zajmuję się tym mąż ;)
OdpowiedzUsuńTy w domu nic nie pieczesz, tylko zjadasz, a u mnie zupełnie na odwrót, ja piekę, mąż zajada ;) sama się sobie dziwie dlaczego nie zostałam cukiernikiem.
Usuń